Del: O, dziękuję, że dla mnie też wyciągnąłeś kubek na herbatę.
Dex: ee.. *z przepraszającym wzrokiem podaje jej swoją*
B: WALENTYNKI BYŁY WCZORAJ!!
Esh: *wchodzi do kuchni przebrany za rabina* SHALOM SKURWIELE!
W piątek wieczorem ktoś w salonie rzucił jakimś tekstem. Natychmiast ułożyła mi się w głowie zajebista riposta, wstrzymałam na chwile powietrze, ale momentalnie zapomniałam o co mi chodziło i wydobyłam z siebie tylko
-GÓWNO!

